więcej powietrza! – Dusznie, upalnie i filmowo. część 1.

Heh, mówisz-masz. Narzekałam na deszcz… Proszę państwa mamy upał :)!

Ponieważ dostałam uczulenia na truskawki, to ten temat odrobinę się przesunie (muszę przestać się drapać!)

Dziś dusznie, upalnie i filmowo. część 1.

W 1999 roku Sofia Coppola wyreżyserowała swój pierwszy pełnometrażowy film „Przekleństwa niewinności” (The Virgin Suicides). Film zdecydowanie polecam, jest dosyć specyficzny i nie wiem co o nim napisać, żeby ewentualnie nie spoilować tym którzy nie oglądali :). Może tylko to, że oryginalny tytuł lepiej oddaje istotę rzeczy.
Muzykę do filmu skomponował zespół(duet) Air.
Air zaspokaja większość moich ciągot w kierunku muzyki nieco bardziej elektronicznej. Chociaż akurat ścieżka dźwiekowa do „Przekleństw niewinności” nie obfituje w moc elektronicznych brzmień :).

Nie wiem dlaczego, ale na duszny, niespokojny wieczór taka muzyka wydaje mi się idealna. Jest gorąco i zupełnie nie chce mi się pisać…

Playground Love

High School Lover (wersja instrumentalna tematu Playground love)

Empty House

Jeśli ktoś nie widział filmu, a chciałby koniecznie zobaczyć, abo chcieliby sobie przypomnieć, to polecam. A zobaczyć można na pełnym legalu, online, o tutaj.

dołek z wodą :(

A miało być tak wesoło o truskawkach i zupie pomidorowej… a tu pada :(. Przez co truskawki nie są słodkie i ma się ich dosyć po zjedzeniu zaledwie kilku.

Dlatego na blogu znowu męczymy smutne, deszczowe tematy. Coś mi się wydaje że to może być moja nisza, bo „smutne piosenki” to chyba napopularniejsza fraza wpisywana w google, kierująca na mój blog przypadkowych czytelników. Drugą w kolejności są „piosenki na wykopki”… nie wiem, nie chcę wiedzie, nie pytajcie dlaczego…

To lecimy ze smuteczkami:

Na początek Ane Brun – norweska piosenkarka i autorka piosenek. Piosenka strasznie mnie zauroczyła. Otwiera ona płytę „A Temporary Dive” z 2005 roku.
Z ciekawostek: na albumie „New Blood” Ane towarzyszy P. Gabrielowi w nowej wersji niezapomnianego przeboju „Don’t Give Up”. Również polecam:).

A teraz powoli skierujmy się w stronę depresji…
Ane Brun – To let myself go

A teraz niezrównana Björk, która w tym roku odwiedzi Opener. Ja niestety nie odwiedzę :(.
Może mniej depresyjnie, ale bardzo emocjonalnie!
Björk – Joga

To jak już siedzimy w tym naszym dołku i woda kapie nam na głowy, to „Sunflower” z repertuaru zespołu Low, ale w wykonaniu Toma Morrisa, wokalisty „Her Name is Calla” (UK).
T E Morris – Sunflower (Low Cover)

A teraz Lucky z repertuaru Radiohead. Mam 2 wersje. Najpierw cover, a na koniec klasyka 🙂
Zaczynamy od pasującegodo naszego dołka klimatem wykonania My Brightest Diamond (ten zespół już kiedyś się pojawił na blogu w autorskim utworze).
My brightest diamond – Lucky

A na zakończenie wykonanie autorskie,.. no bo szkoda mi pominąć!
Radiohead – Lucky

Miłego smucenia się w deszczu…

Pieniążek dla Charona

Uch…chwilkę mnie tu nie było. Obsuwa spowodowana jest przez nawał pracy, spowodowany wyjazdem.

Udało mi się spędzić weekend w Amsterdamie, głównie stojąc przed kolejnymi obrazami w kolejnych muzeach. Z moich wyliczeń wynika że w sumie na gapienie się w obrazy i rzeczy z malarstwem związane upłynęło mi ok 11 godzin w ciągu 2 dni.

Natomiast, żeby nie było, że cały wyjazd zupełnie nie wyjdzie na dobre blogowi muzyczemu to dziś bedzie temat zgapiony haniebnie z wystawy malarstwa, a jednoczesnie pierwszy wpis związany z muzyką poważną!

Do rzeczy!
Udało mi się obejrzeć niezwykłą wystawę malarstwa symbolistów pt.”Dreams of nature. Symbolism from Van Gogh to Kandinsky”. Wystawa podzielona była na kilka tematów i oprócz malarstwa, można było zapoznać się z MUZYKĄ! Dla której inspiracją były prezentowane obrazy.

I z tej właśnie wystawy ściągnęłam dzisiejszy temat.

Wyspa umarłych to obraz Arnolda Böcklina, szwajcarskiego symbolisty. Powstało 5 wersji tego obrazu, tą poniższą mogłam zobaczyć w Muzeum van Gogha w Amsterdamie.

Isle of the Dead
Zachęcam również do obejrzenia dużej werji Tutaj

O obrazie więcej można poczytać tu: wikipedia: Isle of Dead – tekst po angielsku

W 1907r. obraz zainspirował Siergieja Rachmaninowa do stworzenia muzycznego poematu: Isle of the Dead, Op. 29. Nie znam się na muzyce klasycznej, czasem lubię jej słuchać. Wiem co mi się podoba, a co nie.
A to czego zaraz posłuchamy podoba mi się nieprawdopodobnie.

To była kolejna odsłona cyklu niepokojących piosenek. Dobranoc