Syndrom bananowca.

No proszę. Mamy środek lata i kolejne dzikie upały! Dzisiaj lekko, pogodnie i bardzo, bardzo skocznie .

Zaczniemy spokojnie. Na rozgrzewkę weźmy Słońce.

…i błękine niebo.
tu mała dygresja, ELO mi się przypomniało z powodu serialu jaki namiętnie katuje od marca. Teoretycznie ostało mi 26 sezonów z klasycznej serii – nie wiem czy się podejmę tego sportu ;).
Aha, to idealna piosenka do skakania po łóżku i tłuczenia łyżką w patelnię. Serio ;).
Electric Light Orchestra – Mr. Blue sky

Nie radzę oglądać mnie przy słuchaniu powyższej piosenki. Wyglądam mniej więcej tak:

Blind melon – no rain

To kolejna na mojej upalnej playliście. Gdyby komuś mało było skakania, to też się nadaje:

The Knack – My Sharona

…i jeszcze najzabawniejsza piosenka Depeche mode. Idealna do głośnego śpiewania:
Depeche Mode – Just Can’t Get Enough

Ogólnie mój dzisiejszy stan można określić tylko mianem bananowca:
Queen – I’m Going Slightly Mad

Tak ogólnie to nic mi nie jest. Chyba ;D

Reklamy

Macanie pomidorków

Na specjalne życzenie, piosenka do gotowania.
W kuchni powinno być wesoło, bo gotowanie choć czasem przyjemne, zwykle jest nudne i żmudne i jeszcze trzeba zmywać i sprzątać.
Do tego najlepsze jest calypso! Tak, żeby chciało się tańczyć!!!

Specjalnie na tę okazję piosenka o macaniu pomidorków.
Don’t Touch Me Tomato – George Symonette

Bad & Bad

Dziś lekko…

Ponieważ zaczął się nowy sezon krwistego serialu, dziś na pierwsze danie piosenka z czołówki. Bardzo fajna, mocno folkowa.

Jace Everett – Bad Things

i jeszcze jeden, całkiem nowy kawałek :), lekki w słuchaniu i „cośtam”. Pozdrawiamy dziadka Elvisa.
Fatboy – Bad News From Pretty Red Lips

Year of the Cat

Czasami zdarzają się takie miłe, słoneczne sobotnie poranki albo popołudnia, kiedy można wypić kakao, otworzyć okno i poczytać coś fajnego.
Dziś piosenka zaspiewana i zagrana bardzo lekko i słonecznie (ale nie przesłodzona), idealna na takie chwile w ciągu tygodnia.
Robimy kakao, otwieramy okno i słuchamy Ala Stewarta.
Year of the Cat – Al Stewart