i cóż, że ze Szwecji

Poprzedni weekend był wyjątkowo koncertowy. Udało mi się wygrać wejściówkę na niedzielny koncert The Flower Kings (dzięki Progressive Bolt!) i ten koncert naprawdę wypadł pomarańczowo… ech, to znaczy świetnie.

Kilka słów wstępu. Weekendowe koncerty odbyły się w ramach festiwalu Sophiscapes. Sobotnią gwiazdą wieczoru był zespół Quidam, który pewnie jeszcze kiedyś się tu pojawi, ale nie dziś, ponieważ nowa płyta jakoś niespecjalnie mnie jeszcze zachwyciła. Natomiast niewątpliwie na uwagę zasługiwała oprawa wizualna koncertu, zwłaszcza końcowa „bisowa” część, kiedy za i na muzykach pojawiały się kolorowe bąbelki. Przypominało mi to trochę filmy Antonisza i było niezwykle efektowne.
I tyle o dniu numer 1.

Co do dnia numer 2, to jakoś nie do końca byłam przekonana przed koncertem. Niby przesłuchałam trochę utworów, ale to co znalazłam w sieci było jakieś takie nieświeże. Niby łatwo wychwycić klarowny styl muzyki zespołu, w sensie – łatwo byłoby ustawić ich na półce z wśród odpowiedniego towarzystwa. Ale jakoś mnie to nie przekonywało. Możliwe, że lekko zniechęciłam się nieciągłością działania zespołu, zmianami personalnymi i pewnym chaosem wśród ich piosenek na które trafiłam w sieci (W sumie to nawet dziś miałam problem, żeby znaleźć dokładnie to co chciałam zaprezentować). Jednym zdaniem, zespół po wstępnych oględzinach nie wydawał mi się tak trwały by udźwignąć miano opoki szwedzkiego progresywnego grania :). Jakież wielkie było moje zdziwienie gdy rozpoczął się koncert, a na scenie stanął zespół, który w ciemno można by nazwać legen- wait for it -darnym, opierając ocenę na pewności siebie, opanowaniu, charyzmie, opanowaniu, profesjonalizmie, doświadczeniu, i opanowaniu zespołu. Panowie na scenie prezentowali się zawodowo, a każdy z muzyków wydawał się silnym indywidualistą.
I tak, Roine Stolt – epicentrum opanowania i dystansu, z wizerunkiem który pasowałby do bluesmena, Hasse Fröberg – ze swoim świetnym wokalem, i osobowością sceniczną zahaczającą o gwiazdę glam rocka ;), Bębniarz Felix Lehrmann – który wyglądał jakby był z zupełnie innego zespołu :), ale tylko tak wyglądał, klawiszowiec Tomas Bodin z trochę hipsterskim jak na mój gust wyglądem, i basista Jonas Reingold – chłodny wiking drugiego planu. Tak to wyglądało według mnie. Ale brzmiało BAJECZNIE. (Skład sobie przepisałam z internetu, żeby nie było, że rzucam takie rzeczy z pamięci 😉 )

Oczywiście, najbardziej zachwyciły mnie piosenki z kosmosem w tle ;).
Wybrałam 3 kawałki, może nie jakieś reprezentatywne, ale dwa pierwsze bardzo fajnie brzmiały na koncercie, dlatego tutaj też koncertówki. A trzeci to tak żeby mieć pełniejszy obraz możliwości i różnorodności jaki prezentuje zespół, zwłaszcza w części wokalnej.
No to słuchamy:

The Flower Kings – Stardust we are part part.3

The Flower Kings – Last Minute On Earth

The Flower Kings – I Am The Sun

Pa!

Reklamy

Archiwiści

Niby powinnam słuchać jakichś ciekawostek, no ale jak to zrobić jak jest nowa płyta Archive, nowy Dead Can Dance, całkiem niezłe ZZTop leci w radiu, a na dodatek całkiem fajna i całkiem taneczna, lipcowa Brodka z „Varsovie” oraz jak zwykle szalony Muse(!)?
Z nowości zdecydowanie Archive.
Cała płyta jest świetna i w sumie to nie do końca wiem co mogłoby jakoś szczególnie zachęcić do odsłuchania. KONIECZNIE TRZEBA SŁUCHAĆ CAŁOŚCI!!! Oczywiście jeśli ktoś ma taką możliwość.
Mam ogromną słabość do Archive i zupełnie nie wiem jak to się mogło stać, że jeszcze go nie był na blogu. A może był? E chyba nie :).
To lecimy z szybkim odsłuchem nowej płyty „With Us Until You’re Dead”.

Na początek mój numer jeden z dynamicznych części płyty:
Archive – Conflict

To jeszcze coś:
Archive – Violently

I singiel – jest chyba na liście Trójki jakby ktoś chciał zagłosować to polecam:
Archive – Hatchet

Uwielbiam to zakończenie!
Archive – Rise

To teraz wspominkowo poprzednich płyt Archive.
Zwłaszcza, że mam całkiem zabawną historyjkę ;).

To najpierw z płyty Controling Crowds, wyjątkowy utwór tytułowy:

oraz moje ukochane „Bullets”:

Udało mi się być na koncercie Archive na Openerze, to chyba było 2 lata temu. Całość koncertu była oparta o płytę „Controling Crowds”, która jak można stwierdzić po fragmentach powyżej jest niesamowita :). Koncert odbywał się na scenie pod namiotem i co było nie do pomyślenia zazębiał się z The Dead Weather, które grało wcześniej na głównej scenie! Dlatego na Archive trzeba było trochę pobiec. Koncert był bardzo dobry, ale wyjątkowo głośny, co trochę utrudniało odbiór. Ostatnich piosenek słuchaliśmy już „na wylocie” z namiotu i po ostatniej piosence, gdy ludzie już powoli zaczęli się rozchodzić, zaczepiła mnie pewna Pani i miło zapytała czy byłam od początku na koncercie. Piszę „Pani”, bo była to niewątpliwie kobieta, chyba trochę starsza niż ja. W każdym razie nie podlotek :). Rozmowa wyglądała mniej więcej tak:

P: Byliście na całym koncercie?
Ja: Tak
P: Czy grali może Again?
Ja: Nie, nie grali.
P:…A to DZIADY!

Bawi mnie to do dziś. Pozdrawiam Panią! Do zobaczenia na jakimś koncercie Archive! Nie można tracić nadziei!

No to teraz Again, ponad 16 minut!

Archive – Again

horyzont zdarzen

Czasem się zdarza, że wyjdę do ludzi. Ostatnio nawet udało mi się dotrzeć na koncert mimo niesprzyjających warunków atmosferycznych. I dziś tak pokoncertowo – będą piosenki zespołu który nie grał na koncercie.

Tak sobie wymyśliłam!
Dlaczego? Bo gwiazda koncertu gościła na blogu w maju. ALE. Na głównych polskich koncertach The Flying Eyes, na scenie pojawiał się rónwnież świetny zespół Horisont. I bardzo żałuje, że te główne koncerty odbywały w znacznej odległości od Krakowa.
I właśnie dlatego, że ich nie widziałam, to zaczniemy od Horisont. Dziś leniwie – same linki. O ostatniej płycie Second Assault polecam poczytać tu

Horisont – Crusaders Of Death

Horisont – Time Warrior

HORISONT – Road To Cairo (wersja z Demo, tak mi się wydaje 😀 )

A wracając do koncertu, polecam wywiad z zespołem The Flying Eyes

i na koniec jeszcze dwie piosenki, no bo żeby tak nie zagrać gwiazdy wieczoru?

The Flying Eyes – Poison The Well

The Flying Eyes – Overboard (video: Veruschka Bohn)

The Flying Eyes / Overboard from Veruschka Bohn on Vimeo.

do usłyszenia.