Smucenie

Posmucimy dzisiaj, tak żeby ładnie skontrastować się z szalonymi piosenkami karnawałowymi. Będzie trip-hop. I pięknie zaśpiewane, ale bardzo smutne piosenki.
Zespół nazywa się Portishead, powstał w 1991r. Ja poznałam go trochę później.
Jakoś na początku liceum narysowałam portret wokalistki Beth Gibbons, inspirując się jej bardzo smutnym zdjęciem z jakiejś muzycznej gazetki. Mogę śmiało powiedzieć że na tym zdjęciu wyglądała tak smutno jak brzmi pierwsza piosenka jakiej sobie posłuchamy.
Portret narysowany wtedy nie odniósł wtedy zbyt wielkiego sukcesu (mimo obecności na wystawce w szkolnym korytarzu), pewnie dlatego że niewiele osób wiedziało kim jest ta pani. Ba, nawet niewiele osób wiedziało kim jest ta pani nawet jeśli została przedstawiona z imienia i nazwiska (dla porównania – portret Chylińskiej został skradziony ze wspomnianej wystawy!. 😉 )

Beth wygląda jak jej muzyka, na wszystkich oficjalnych zdjęciach ma hipnotyzujące, smutne oczy.
Jej głos jest niesamowity, ilość emocji jakie niesie przytłacza.

Obie piosenki pochodzą z debiutanckiego albumu grupy Portishead – „Dummy” z 1994 roku. Wpis powstał dla pierwszej piosenki: Roads. Drugą dobrałam tak, aby pasowała do Roads klimatem, bo jedna piosenka to zdecydowanie za mało do słuchania. Inne piosenki Portishead, są odrobinę dynamiczniejsze i chyba bardziej w nurcie gatunku. Na pewno wrzucę jeszcze kiedyś „Glory box” albo „Numb”, albo „Humming” albo świetne „All mine”, albo cokolwiek z trzech płyt wydanych przez Portishead :). W końcu wszystkie ich kawałki są warte posłuchania.
No to słuchamy.
Najpierw najsmutniej zaśpiewana piosenka świata, serio.:
Portishead – Roads

I drugi kawałek, bardziej znany bo wydany jako singiel pierwszej płyty. Trochę mniej smutno zaśpiewany, ale za to z piękną muzyką.
Portishead – Sour Time