Po nitce do kłębka

Odkrywanie piosenek to czasem trudna sprawa.
Jeśli ma się szczęście, to może to pójść szybko i bezboleśnie. Tym razem poszło szybko i każdy krok był niezwykle ciekawy i przyjemny.

1. Reklama

To najlepsza reklama ostatnich lat. Żadna z kolejnych z cyklu nie była tak dobra i chyba żadna z nich nie wylansowała piosenki.

Pamiętam, że piosenka pojawiła się w reklamie, a potem w radiu. Potem gdzies mi się obiło o uszy, że to cover. Dla porównania odpaliłam w sieci oryginał i… okazało się że to COVER, a nie zwyczajny coverek.
Bo oryginał brzmi tak:

Z okazji różnicy pomiędzy tymi dwiema wersjami szczęka opadła mi na podłogę. Co ciekawe obie wersje są świetne, a najlepsza jest w nich właśnie ta różnica. Może to dobry sposób żeby dobre piosenki trafiały do ludzi gustujących w róznych gatunkach muzycznych?

Reklamy

Świątecznie

Must be Santa – Hal Moore, Bill Fredericks

Początek z przytupem. Bob Dylan w zeszłorocznym kawałku o świętym Mikołaju. To ponoć stary kawałek z 1961 roku. Dylan potraktował utwór polką, zamienił wyliczanie reniferów na wyliczanie prezydentów i opatrzył go videoclipem z ostrą imprezą świąteczną. Wydaje mi się, że ta impreza udała się dużo lepiej niż ta którą zorganizowała Metallica w teledysku „Whisky in the Jar” ;).

Na całej połaci śnieg – Jerzy Wasowski, Jeremi Przybora

Idealna piosenka zimowa. Chyba najlepsza z polskich piosenek około świątecznych, a przynajmniej ja w tej chwili nie przypominam sobie lepszej. Prosty, ale niebanalny tekst. Bez pretensjonalnych hasełek zimowych. Przytulna, „śnieżna” muzyka – wieczorna, z prószącym śniegiem za oknem. Taka zaśnieżona widokówka. Zaśpiewane bez pojękiwań i niepotrzebnych ozdobników. Utwór na miarę tych najlepszych amerykańskich szlagierów, śpiewanych przez dawne piękne głosy. Coś jak „white christmas” albo „let it snow”, oczywiście w tych najlepszych klasycznych wykonaniach. 🙂
Czy ktoś jeszcze pisze takie piosenki?

Pryzmat

Piosenki z poprzedniego tygodnia.
Druga słuchana przez pryzmat pierwszej, pierwsza słuchana przez pryzmat radiowego dżingla: I’m a camera – The Buggles i Into the lens – Yes.
Yes lubię i ta piosenka zaśpiewana jest genialnie, ale trójkowy dżingiel na tyle skutecznie wrósł mi w głowę, że nie jestem go w stanie odseparować i wewnątrz utworu wyraźnie ów dżingiel się odcina.
Z kolei w wersji oryginalnej, czyli wykonaniu The Buggles, jest spokojnie i dżingla brakuje.
Bywa, że covery przyćmiewają oryginały. Chociaż chyba ciężko tu mówić o coverze, przecież w czasie gdy Yes (wtedy bez J. Andersona) nagrywał swoją wersję piosenki, członkami tego zespołu byli panowie z The Buggles.

into the lens – Yes

I’m a camera – The Buggles

A skąd znamy The Buggles? Video Killed the Radio Star !!!