Zawsze lepiej być Batmanem.

Batman 1989 Theme by Danny Elfman

Znacie to? Prawda?
Z superbohaterami jest jak z ulubionymi zwierzętami, jedni wolą koty inni psy. Jedni wolą Batmana, inni Supermana. Pozdrawiam również gorąco fanów pająków. Sorry, ale wasz superbohater nie ma żadnych szans na czołówkę :P.

Ja lubię koty i Batmana.
A nawet więcej. Jestem Batmanem.
Z cyklu wstydliwe wyznania:

Często mi się śni, że jestem Batmanem. Nie mną przebraną za Batmana, nie mną – facetem przebranym za Batmana. Batmanem. Stoję sobie na dachu budynku w Gotham, patrzę w dół na ulicę i wiem że mam misję. Skaczę w dół, wystrzeliwuję linkę z tym śmiesznym czymś (jak jestem Batmanem, to wiem jak to się nazywa) i jadę z koksem, czyli ścigam złoczyńców i tak dalej. Misja zawsze jest inna, zawsze jest męcząca i zawsze następnego dnia czuję się tak połamana, jakbym całą noc kopała rowy, albo ganiała za złoczyńcami po Gotham.
Najciekawsze jest jednak to, że ten sen miałam już wielokrotnie, zawsze z inną misją, ale zawsze z takim samym początkiem. Budynek, dach, spojrzenie na ulicę w dole… i już wiem… i skok. Słowo daję, jak znam swoją podświadomość to któregoś razu wytnie mi taki numer, że okaże się że tym razem jestem kominiarzem i walnę z pełnym impetem w chodnik. Tak coś czuję.
Póki co, co jakiś czas ratuję Gotham City z opresji. Fajnie, nie?

Dobra. Nie jesteście tu żeby słuchać o moich skrzywionych snach.

Dzisiaj będzie o muzyce z filmów o Batmanie.
Zaczęłam od głównego tematu muzycznego z filmu Batman. w 1989r Tim Burton rozpoczął światowe szaleństwo na Batmana.
Burton zrobił coś, co uważam za kamień milowy w historiach o Batmanie. Zdjął mu majtki i rajtuzy. Burtonowski Batman nie nosił opiętych legginsów i tych okropnych majtów na wierzch, które sprawiają, że nie można traktować poważnie żadnego ubranego w ten sposób superbohatera. Przynajmniej ja nie potrafię. :/ ALE oczywiście część fanów była tym zawiedziona. Fanów spandexu i wierzchniej bielizny zapraszam na wersję z 1966r, pierwszy pełnometrażowy film w tym temacie „Batman The Movie” oraz na poprzedzający go serial. (W którym warta odnotowania jest tylko figura Kobiety Kota i Batmobil)
Uważam, że zdjęcie majtów Batmanowi stworzyło szansę na poważną, mroczną postać (hej! wiem jak to zabrzmiało). Kolejny krok uczynił Nolan w swojej trylogii, usuwając wszelkie nadnaturalne moce przeciwnikom Batmana, co pozwoliło na stworzenie bardzo poważnych filmów o superbohaterze i wyciągnięcie go ponad kino familijne.

Pierwszy burtonowski film o Batmanie miał świetną obsadę (Jack Nicholson jako Jocker i Michael Keaton – jeden z najlepszych Batmanów 🙂 ) i dosyć mroczny klimat.
Jak można się domyślić muzykę do filmu napisał Danny Elfman, nieodłączny członek teamu Burtona.
Oprócz klasycznej ścieżki dźwiękowej film promowała również płyta z piosenkami napisanymi przez Prince’a, która sprzedawała się fantastycznie. Jeśli zastanawiacie się jak to mogło brzmieć, to można śmiało powiedzieć, że jak Prince w latach 80 😉 – mocno imprezowo. Mnie to niestety nie do końca porywa.

Jako przykład:
Batdance – Prince

Batman powrócił w 1992r z Burtonem, Keatonem i muzyką Elfmana, a ponadto z Michelle Pfeiffer w roli Kobiety Kota.

Danny Elfmann spisał się tak:

Film promowała piosenka napisana przez Dannego Elfmana, a wykonana przez Siouxsie and the Banshees – Face to Face

W 1995r do kin wszedł film Batman Forever ze ścieżką dźwiękową pełną gwiazd. To był mały krok w tył, bo ten Batman był filmem bardzo familijnym, ze śmiesznymi kostiumami, mniej mroczny i wydaje mi się, że ze zmniejszoną ilością przemocy. Zmienił się reżyser, ale Tim Burton został producentem. Taka sytuacja oznacza zwykle, że film nie będzie tak spektakularny jak w reżyserii Burtona, ale skoro firmuje go swoim nazwiskiem to nie może być źle. I rzeczywiście tragedii nie było, ot lekkie kino familijne z zabawnym Jimem Carry.
Film promowała płyta składanka z piosenkami gwiazd muzyki pop.
Tylko 5 utworów z płyty pojawiło się w filmie. Reszta piosenek miała chyba być zainspirowana filmem i wychodzi na to, że napędzała sprzedaż płyty. Z drugiej strony soundtracki w latach 90 to były składanki piosenek fajnych znanych artystów. Największymi hitami z filmu były: „Kiss from a rose” w wykonaniu Seala (odpuszczamy) i „Hold Me, Thrill Me, Kiss Me” (którego teraz posłuchamy) jeden z moich ulubionych energetycznych utworów U2. Utwór powstał już w czasie sesji do albumu Zooropa (1993), ale się na niej nie pojawił.

„Hold Me, Thrill Me, Kiss Me, Kill Me” by U2

Na płycie pojawia się kilka ekstremalnie popowych kawałków w wykonaniu m.in. Brandy i The Develins. I te fragmenty sobie odpuścimy. Ale pojawiają się również nazwiska Nick Cave, PJ Harvey i Tori Amos, no to wiadomo, lecimy :).

„One Time Too Many” by PJ Harvey

„There Is a Light” by Nick Cave

Fajny, chociaż nie powalający cover piosenki Iggiego Popa The Passanger w wykonaniu Michaela Hutchensa (INXS)

A potem przyszedł Batman i Robin… Cóż mogę powiedzieć, były takie imprezy których lepiej nie pamiętać.

Jedyny jasny punkt filmu to piosenka w wykonaniu The Smashing Pumpkins:
Batman – The End is the Beginning is the End

Ani George Clooney, ani Arnold Swarzenegger, a tym bardziej Robin. Nie lubię Robina tak ogólnie. Film zebrał fatalne recenzje. Mnie najbardziej irytowało to, że Batman nie może ani trochę ruszać głową i że to tak bardzo widać. Słabo. Po tym nieszczęściu Warner Bros. zawiesił realizację kolejnej części. Batman powrócił dopiero w trylogii Christophera Nolana i wydaje mi się, że nie mogło być lepiej. Zgadnijcie co. Uwielbiam filmy Nolana.

Powstały poważne filmy o poważnych problemach poważnych superbohaterów i prawdziwych złoczyńcach, Mimo że główny bohater to gość przebrany za nietoperza :).

Muzycznie jest poważnie. Wystarczy wspomnieć nazwisko Zimmer i wszystko powinno być jasne.
Hans Zimmer zaprosił do współpracy Jamesa Newtona Howarda. Wyszła niezwykle ciekawa, lekko elektroniczna muzyka. Utwory do pierwszej części mają w tytułach nazwy nietoperzy.

Zacznijmy od pierwszego nietoperza.
Vespertilio – Batman Begins

Ten sam duet stworzył muzykę do kolejnej części.
I myślę, że nie wybiorę tu szczególnie oryginalnie.
The Dark Knight – Why So Serious?

W trzeciej części ” The Dark Knight Rises” na placu boju pozostał sam Hans Zimmer. Jest mrok i jest poważnie.
The Dark Knight Rises

Hans Zimmer – On thin Ice

Trylogia Nolana, to już Batman dla dorosłych, zwłaszcza dla tych którzy wychowali się na Burtonowskich częściach. I wygląda na to, że do najlepszych Batmanów należy Keaton i Bale. Przynajmniej według mnie :).

Nie znam żadnego innego superbohatera, który ewoluował w tak ciekawym kierunku. Być może to dlatego, że każdy inny superbohater dysponuje jakąś supermocą, w którą z biegiem czasu coraz trudniej nam uwierzyć. A która powoduje, że oglądając filmy wracamy do czasów biegania w pelerynie po podwórku i strzelania laserem z zza drzewa. Co nie ukrywam jest fajne.
Batman to jedyny który dorósł i spoważniał.

A jak wiadomo, żeby spoważnieć, trzeba się pozbyć krótkich majtek.

Cześć.

Reklamy

Alice

Alicja w krainie czarów.

Dziś sporo. Bo trochę ominął mnie poprzedni tydzień i oto mieliśmy pierwsze niewywiązanie się z tytułu. Ale czas najwyższy wziąć się do roboty. W końcu ile można słuchać Dire Straits.

Dziś wpis zastępczy – miała pojawić się recenzja płyty, ale jeszcze się obsłuchuję.

Polecimy więc Alicją.
Do Alicji w krainie czarów nawiązań jest sporo, a na początek pewne dziwadełko:
Remiks piosenek/textów/kadrów z Disney’owskiej „Alicji w krainie czarów” – autorstwa Pogo, Australijskiego muzyka. Video wrzucone na YouTube dorobiło się mnóstwa widzów(w tym mnie). Może nie nadaje się do słuchania non-stop, ale to bardzo ciekawy kwiatek (a najfajniejsze są te skaczące bratki i mak na perkusji z ostu).
Pogo Alice.

Tom Petty and the Heartbreakers i David A. Stewart (Eurythmics) zmontowali taki kawałek. O ile aranżacja piosenki wydaje mi się starawa i trochę za mocno słychać tam lata 80-te, to sama melodia jest bardzo fajna.
W temacie jest tu teledysk osadzony w Krainie Czarów. David Stewart jako Gąsienica i Tom Petty jako przerażająco szalony „Szalony Kapelusznik” śpiewający do Alicji: „Don’t Come Around Here No More” – SZAŁ.
Teledysk dostał nagrodę MTV Video Music Awards w kategorii Best Special Effects w roku 1985.
Tom Petty and the Heartbreakers – Don’t Come Around Here No More

To teraz superklasyk: Jefferson Airplane – White Rabbit.
Piosenka oparta o motywy Alicji w Krainie Czarów, a o czym jest tak to wszyscy wiedzą.
A jak nie wiedzą to muszą poczytać tekst, albo jeszcze lepiej pooglądać „Fear and loathing in Las Vegas” Terrego Gilliama z łysym Johnnym Deppem.

Jefferson Airplane – White Rabbit (i video oparte na wspomnianym filmie)

I nie obejdzie się tu bez Danny’ego Elfmana i ścieżki otwierającej soundtrack do „Alicji w krainie czarów” Tima Burtona.

uff… to tyle na dziś. 🙂