Dire straits

Dziś Dire Straits. z dwóch powodów:
1) Trzeba jakoś uhonorować tegorocznych zwycięzców Topu Wszechczasów. A zwyciężyła piosenka „Brothers in Arms”, która jest całkiem dobra i dosyć poruszająca. Należy do tej grupy piosenek o których nie można powiedzieć, że są „fajne”. Wydaje mi się, że byłoby to nietaktem. Piosenka Utwór ten od lat obija się od różnych miejsc w pierwszej dziesiątce Topu i bardzo często kończy na podium. Zwycięzcom gratulujemy.

2) To zespół wielkiego powrotu do moich playlist, po młodzieńczym(Ha! jak to brzmi!) wstręcie spowodowanym przymusowym słuchaniem zarządzanym przez tatę. Nie żeby tato nas zmuszał jakoś specjalnie, ale zwykle odtwarza się jedną kasetę. A Dire Straits było pozycją obowiązkową. (Serdecznie pozdrawiam tatę – Już lubię pana Marka Knopflera).

„Brother in Arms” dziś nie będzie. Kawałek ten jakoś słabo pasuje mi do Dire Straits, być może wyrobiłam sobie zbyt mocną opinię na kawałkach typu: Sultans of Swing, Romeo & Juliet, Twistig by the pool, Walk of life czy przezabawne Money for nothing. Możliwe również że to przez opaski pana Marka :). Wszystkie te kawałki mimo całkiem poważnego brzmienia, zwłaszcza gitarowego, są również niezwykle lekkie. A „Brothers in Arms” nie wpisuje mi się jakoś.

A co będzie? Dwie piosenki.
Na pierwszy ogień ta bardzo Dire Straits’owa „So far away”. Lubię, bo ma klasyczny styl tej kapeli, jest „lekka” w formie, ale brzmi poważniej i ciągle jakoś tak nowocześnie.

Dire Straits – So Far Away

A teraz arcydzieło. Moja ulubiona (choć wszystkich nie znam) piosenka tej kapeli. Brzmi bardzo poważnie, ale jednocześnie, przynajmniej dla mnie -dosyć lekko. Opowiada o pracy prywatnego detektywa. I kojarzy mi się ze scenami z amerykańskich filmów. Pewnie dlatego w miarę lekko.
Ale dosyć pisania. Słuchamy.

Dire Straits – Private Investigations