Sadman Institute i zabawy z matematyką.

Mam tę płytę już chwilkę i odsłuchuje.

Płyta z urzekającą ukrytą twarzą na okładce ;), której co niektórzy starają się nie zauważać.

Pierwsze co rzuciło mi się w uszy (?) to ogromny postęp w wokalu. Fajne męskie śpiewanie. Druga rzecz to pewne zatracenie w muzyce, pewna dzikość i odwaga w graniu. Dużo, dużo muzyki w każdym kawałku. Dla mnie bomba.

Na pierwszy ogień Sadman Institute – Mathematical Transfusion part II.

Podoba mi się ogrom muzyki w tym kawałku. Nie wiem jak to ująć inaczej, ale mam wrażenie że panowie dali ponieść się muzyce, a to jest baaaardzo fajne. Poprzednie kawałki wydawały mi się nieco nieśmiałe i bardzo poukładane. Tu jest moc.
Mogłabym zaryzykować stwierdzenie że muzyka odzwierciedla to, co dzieje się w głowie bohatera tekstu… ale nie zaryzykuje ;). O ile słowa piosenki nieco mnie przestraszyły, to okazało się że sztampowe „I miss you”, można zaśpiewać złowieszczo.

To jeszcze linki linki linki:

sadmaninstitute.art.pl – strona zespołu, na której można posłuchać muzyki, pooglądać panów i wkuć na pamięć teksty piosenek i skład zespołu ;).
Sadman Institute na facebooku – tu można ich polubić 😉