horyzont zdarzen

Czasem się zdarza, że wyjdę do ludzi. Ostatnio nawet udało mi się dotrzeć na koncert mimo niesprzyjających warunków atmosferycznych. I dziś tak pokoncertowo – będą piosenki zespołu który nie grał na koncercie.

Tak sobie wymyśliłam!
Dlaczego? Bo gwiazda koncertu gościła na blogu w maju. ALE. Na głównych polskich koncertach The Flying Eyes, na scenie pojawiał się rónwnież świetny zespół Horisont. I bardzo żałuje, że te główne koncerty odbywały w znacznej odległości od Krakowa.
I właśnie dlatego, że ich nie widziałam, to zaczniemy od Horisont. Dziś leniwie – same linki. O ostatniej płycie Second Assault polecam poczytać tu

Horisont – Crusaders Of Death

Horisont – Time Warrior

HORISONT – Road To Cairo (wersja z Demo, tak mi się wydaje 😀 )

A wracając do koncertu, polecam wywiad z zespołem The Flying Eyes

i na koniec jeszcze dwie piosenki, no bo żeby tak nie zagrać gwiazdy wieczoru?

The Flying Eyes – Poison The Well

The Flying Eyes – Overboard (video: Veruschka Bohn)

The Flying Eyes / Overboard from Veruschka Bohn on Vimeo.

do usłyszenia.

Touch

A dzisiaj będzie nostalgicznie :)…

Ponieważ projekt „Big Fish” się powiódł, mogę spokojnie wrócić do klepania postów.

Dziś ciekawostka z Baltimore (które okazuje się jednym z moich ulubionych miast – póki co jedynie z nazwy). To u mnie zdecydowanie zespół tego tygodnia, co można sprawdzić na Last.fm’owych odsłuchach. Chociaż nie polecam sprawdzać, może tam być sporo spoilerów ;).

Nie wiem o panach z The Flying Eyes zbyt wiele. Tylko tyle to co grają to Psychodeliczny blues rock, że są z Baltimore, że w lipcu przyjadą do Polski na koncerty, oraz że strasznie strasznie przypominają mi The Doors. I w sumie wszystkie te składniki bardzo mi odpowiedają.

The Flying Eyes-Winter

The Flying Eyes – Greed

Lay with me – The Flying Eyes

Dla przypomnienia i zapadnięcie w kompletną nostalgię.
The Doors – The Crystal Ship

The Doors – Waiting For The Sun

i jeszcze jedna piosenka doors’ów. Ta mnie urzekła. A teraz dlaczego. Jak obsłuchiwałam się z doorsami na okrągło, to internet nie był taką prostą sprawą, a zwłaszcza Youtube, więc ilość „wideł” jakie obejrzałam wtedy z The Doors była wręcz homeopatyczna. :). A jak ostatnio obejrzałam własnie ta wersję to jakoś tak mnie to dotknęło, że Jim jak żywy i nie jak ze starego filmu, tylko prawie współczesny…albo raczej ponadczasowy… i bez brody… ech… pomyślcie, że gdyby żył dobiegał by siedemdziesiątki (ale załóżmy że byłby w formie Micka Jaggera 😉 ).

The Doors – Touch Me

Ponieważ zasiedziałam się nieco późno w noc, to postanowiłam odwiedzić nocną kawiarenkę Nocy Muzycznych Pejzaży… okazało się że spotkałam tylko jedną osobę, wpadła pierwszy raz po 5 latach przerwy. Wszystko dlatego, że zasiedziała się grając w Diablo 3. Pozdrawiam.