#000000

Z cyklu wszystkie kolory światła. Część pierwsza: brak światła.

Dziś piosenka z napisów końcowych do dwóch dobrych filmów. Wczoraj jeden oglądałam. Ten starszy.
Brakuje mi trochę tematów, więc na dziś taki leniwy wypełniacz.
Konkurs z kategorii łatwych? O Główną Nagrodę Rzeczową? Jak poprzednio?

Paint it, Black – The Rolling Stones (1966)

cover band – The Rolling Stones ;)

Dziś zajmniemy się pierwszymi Singlami Stonesów. Wiadomo, że większość zespołów zaczyna od coverów. Ale panowie z The Rolling Stones byli w tym mistrzami i lądowali z tymi utworami na listach przebojów.

Może cover to złe określenie, ale Stonesi na początku po prostu jechali na piosenkach innych autorów i byli w tym mistrzami (i nie jest to w żadnym wypadku przytyk).
Poniżej pierwsze 5 singli zespołu w kolejności ich wydania.

#1
The Rolling Stones – Come On

Chuch Berry – Come on

#2
Rolling Stones- I Wanna Be Your Man

The Beatles- I Wanna Be Your Man

#3
Rolling Stones – Not Fade Away

Buddy Holly – Not Fade Away

#4 You better move on
The Rolling Stones – You better move on

Arthur Alexander – You better move on (1961)

#5 Carol
Chuck Berry – Carol

The Rolling Stones – Carol (1964)

I tu dochodzimy do „Tell me” pierwszego utworu na stronie A singla autorstwa Jagger/Richards. Utwór wyszedł na singlu w USA, ale w Wielkiej Brytanii nie :).

…tiiiiiiiiiiiiime is on my side… yes it is!

Czasem jest tak, że piosenka robi film.
Czasem jest tak że piosenka robi film w ciągu pierwszych 3 – 4 minut. Spotkałam się już z tym kilka razy.

Dziś o pierwszym takim spotkaniu. Dobrych parę lat temu widziałam film „Fallen”. W pierwszych minutach filmu w czasie tzw.”open credits” podkład dźwiękowy stanowi piosenka „Time is on my side” wykonywana przez The Rolling Stones (oraz przez głownego bohatera sceny). I serio, pamiętam tematykę filmu, pamiętam że film był całkiem niezły. Ale najbardziej pamiętam ten początek. Serio. Ogromnie zapadają mi w pamięć sceny w których znakomicie i bardzo kreatywnie wykorzystano muzykę, ( a zwłaszcza konkretną znaną piosenkę – bo to według mnie jest znacznie trudniejsze.)

To na początek wspomniana piosenka w wykonaniu Stones’ów:
Time is on my side – The Rolling Stones

A teraz wspomniana scena z filmu „Fallen”

A żeby płynnie przejść w tematykę jednego z kolejnych postów jaki pojawi się na blogu, trzeba zaznaczyć że mimo genialnego wykonania The Rolling Stones, nie jest to ich autorski utwór :).

Wcześniej była taka wersja:
Kai Winding – „Time Is On My Side”

A już rok później (czyli w 1964) pojawiły się dwie inne wersje tej piosenki, zagrana wyżej, popularniejsza niż oryginał wersja Stonesów oraz bardziej jazzowa wersja Irmy Thomas.

Irma Thomas – time is on my side

Nie wiem czemu ten post mi leżał i kwitł w „draftach”. Miał być opublikowany na początku lutego, a tu taaaaki pooośliiizg! No to teraz będzie gęściej 🙂

słodko-gorzka historia

Dziś muzyczne wykopki czyli piosenki powiązane wielokrotnie.

W roku 1965 The Rolling Stones, a dokładnie tandem Jagger/Richards napisali hicior pod tytułem „The Last Time”. (ciekawostka: Podobno jako muzyk sesyjny w nagraniu brał udział Jimmy Page). Był to trzeci singiel zespołu na pierwszym miejscu w brytyjskich listach przebojów. Miał to być również pierwszy autorski kawałek na szczycie. Poprzednie single nagrodzone jedynkami, nie były kompozycjami Stonesów.

Posłuchajmy:
The Rolling Stones – The Last Time

Jednak z tym autorstwem to nie do końca tak. Dziesięć lat wcześniej w 1955r. amerykański zespół gospel The Staple Singers, nagrał swoją interpretacje tradycyjnego utworu gospel „This May be the Last Time”. Na tej interpretacji oparli się Richards i Jagger tworząc swoją wersję piosenki. (Trzeba zaznaczyć, że The Staple Singers nic na tym nie zyskali, bo nie był to ich utwór, ale piosenka tradycyjna.) Nie jest to nic niezwykłego, proponowanie nowych wersji tradycyjnych, religijnych czy folkowych utworów jest/było znanym zjawiskiem (czeka artykuł o tym ;)).

The Staple Singers – This May be the Last Time

Ale to jeszcze nie koniec historyjki.
W roku 1966 ukazała się album „The Rolling Stones Songbook” – The Andrew Oldham Orchestra. Nie była to tak naprawdę orkiestra, ale multi-instrumentalny projekt menadżera Stonesów Andrew Loog Oldhama.
Na płycie pojawiła się świetna wersja „The Last Time”. Jestem pełna podziwu dla pomysłu na aranżację tego kawałka. To jest ge-nia-lny utwór.
Dziś Wersja Oldhama kojarzy się z zupełnie innym utworem.:) Ale o tym za chwilę.

The Andrew Oldham Orchestra – „The Last Time”

W 1997 roku angielski zespół The Verve grający rocka alternatywnego, nagrał swój największy przebój piosenkę „Bitter Sweet Symphony”. W piosence posłużono się samplem z utworu „The Last Time” w wykonaniu The Andrew Oldham Orchestra. Lider Richard Ashcroft napisał swój tekst i dodał ciekawą melodię. W utworze jednak główną rolę grają sample. Utwór wyszedł niesamowity.

The Verve – „Bitter Sweet Symphony” (w teledysku ulicą idzie brzydal-Ashcroft)

Historia nie kończy się jak zbyt dobrze. Mimo iż „The Verve” starało się o legalne wykorzystanie sampla, to doszło do odebrania zespołowi praw autorskich do utworu. Argumentowano to zbyt obszernym wykorzystaniem, szerszym niż pozwalała na to licencja. Jako autorzy piosenki zaczęli figurować Jagger i Richards (Mimo że słowa napisał Ashcroft – cóż twarde negocjacje). Oczywiście -żeby nie było-, procesowała się wytwórnia, która jest właścicielem praw majątkowych do piosenek Stonesów z lat 60.
Również Andrew Oldham pozwał zespół.

Może historia byłaby szczęśliwsza gdyby nie wytwórnie i prawnicy. A tak to jest słodko-gorzka historia. 🙂
Co nie zmienia faktu, że cały proces ewolucji tych melodii jest bardzo ciekawy i dał w finale zestaw naprawdę dobrych utworów. Podobno The Verve nie żałują i grali/grają tę piosenkę na koncertach. I dobrze, bo to świetny kawałek. Został umieszczony w mnóstwie zestawień najlepszych utworów i innych szmerów bajerów.
A że dziś wersja Oldhama bardziej kojarzy się z The Verve niż z The Rolling Stones. Cóż, bywa i to często gęsto. 🙂

Na koniec akustyczna wersja „Bitter Sweet Symphony” w wykonaniu Richarda Ashcrofta (czyli w sumie to, co napisał sam).

PS. Już niebawem kolejne muzyczne wykopki ;).